Tutaj jesteśFelietony / Komisja Stypendialna: gdy polityka miesza się z rzeczywistością

Komisja Stypendialna: gdy polityka miesza się z rzeczywistością


AutorMariusz Kostka- Dodano dnia04 października 2009

     Już tak dawno nie napisałem żadnego felietonu, że aż wstyd. Ale to, czego będzie ten dotyczył zajmowało mi tak dużo czasu, że na twórczość już nie starczyło. Poza tym nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, a wcześniejsze wspomnienie faktów, które poniżej przedstawię byłoby niewskazane.




Polska polityka – polska mentalność?

     Jedną z najdziwniejszych rzeczy, którą zauważam na polskiej scenie politycznej (tej ogólnokrajowej, ale i tej bardzo lokalnej) jest pomysłowość osób, które akurat są w opozycji. Snują oni światłe plany, perorują jakie to cuda zdziałają jak tylko będą mogli coś zmienić. I jak to się kończy? Najczęściej kończy się na niczym. Bo opowiadać umie każdy, a pracować potrafi niewielu. Krytykowałem działania Samorządu w poprzednich felietonach, pokazywałem, że niektóre rzeczy można rozwiązać inaczej, być może lepiej. Byłbym hipokrytą, gdybym odrzucił propozycję naprawy tego, co sam uważałem za złe. I taka propozycja się pojawiła.




Styczniowa akcja ratunkowa

     Po wątpliwym sukcesie Komisji Stypendialnej jakim było wypłacenie świadczeń przed Bożym Narodzeniem, okraszonym wymieszaniem numerów rachunków bankowych, mój przyjaciel, Wojtek Korpal, podjął się pomocy w naprawie bałaganu. Pewnie wielu z Was czytało na forum informacje jakoby to Kwestura popełniła błąd, listy leżą w Kwesturze i są przez nią naprawiane. Wojtek, który został oddelegowany przez CI do pomocy w Kwesturze (do innych zadań) wcale nie miał obowiązku naprawy list Komisji. To nieprawda, że Kwestura popełniła błąd, prawdą jest natomiast, że nikt z Komisji do powrotu z przerwy zimowej nie zainteresował się problemem, a to smutne.

     Później wcale nie było prościej. O ile udało się uzyskać z Kwestury jakie wypłaty zrealizowano (wraz z numerami kont), o tyle Komisja nie była w stanie przedstawić ani co wysłała do wypłaty, ani nawet kto powinien był otrzymać stypendium. Jakimś cudem, dzięki uporowi udało się uzyskać listę, która miała zostać zrealizowana. Wtedy Wojtek spytał mnie czy nie zechciałbym mu pomóc to ogarnąć.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że taka wypłata obejmuje około 1500-2000 osób. Ręczne sprawdzenie byłoby zbyt pracochłonne i błędogenne, więc do obróbki wykorzystaliśmy bazy danych. Po siedmiu godzinach udekorowanych niejednym przekleństwem i niejedną wykrytą nieścisłością udało się doprowadzić to do porządku i wygenerować listę poprawek, a później plik do wypłaty.




Każda akcja rodzi reakcję

     Sytuacja, w której wielu studentów nie otrzymało stypendium lub otrzymało je w niewłaściwej wysokości nie pozostała bez echa. Zresztą, aktywni forumowicze pewnie pamiętają ten burzliwy okres. Naprzeciw problemowi wyszła także szkoła – zatrudniono Pełnomocnika Kanclerza ds. Stypendiów i zorganizowano spotkanie kryzysowe. Zostałem zaproszony na to spotkanie i zaproponowano mi udział w akcji naprawczej, na co się zgodziłem. Wojtek wyjeżdżał już na wymianę do Hiszpanii, więc zostałem tylko ja.

     Rozpoczęliśmy żmudny proces dochodzenia tego, kto powinien dostać stypendium, a kto nie, kto dostał za dużo, a kto za mało. I to wcale nie były pojedyncze przypadki. Nie podam w tym miejscu dokładnej liczby znalezionych nieprawidłowości i wyrównań, ale w przybliżeniu rozpatrzyliśmy sytuację około 400-500 osób. Ta liczba nie zawiera poprawek błędów już naprawionych w styczniu w podwójnej wypłacie, więc można śmiało powiedzieć, że problem był globalny.




Lekka bryza po sztormie

     Nasza praca naturalnie nie skończyła się na naprawie tego, co wcześniej nastąpiło. Naszym celem było przywrócenie regularności (i staranności) wypłat. Od marca z niewielkimi problemami przeprowadzaliśmy wypłaty świadczeń. I przygotowywaliśmy się na naprawy w samej procedurze, bo to co wydarzyło się w grudniu nie wynikało tylko z błędów ludzkich, wynikało z dziur w procedurach, w regulaminie, w zasadach pracy Komisji. Ten proces wciąż trwa i tak jak powiedziałem do kogoś w styczniu – myślę, że potrzeba trzech semestrów, aby ułożyć wszystko w spójną całość.

     Najciekawiej obserwuje się natomiast reakcje ludzi. Wiele osób zapomina, że praca w Samorządzie to przede wszystkim służba, tak jak polityka, ale tak jak w polityce nasi wybrańcy często zapominają o tych, którzy ich wybrali. W styczniu/lutym zarówno na forum jak i w Biurze SS spotkałem się z oburzeniem i wieloma obraźliwymi epitetami skierowanymi między innymi do mnie, a dotyczącymi panującego bałaganu. Nigdy morze nie wycisza się zaraz po sztormie. Na wiosnę ludzie zaczęli się zachowywać inaczej- po udanych wypłatach naprawczych, regularnej marcowej, szybkim rozliczeniu stypendiów naukowych (z dobrą polityką informacyjną) najczęstszą reakcją było zaskoczenie – wieloma osobami zajęliśmy się bez ich ingerencji sami znajdując błędy, regularne odpowiedzi na forum i przez pocztę elektroniczną były nowością. To nieprawdopodobne, ale praca z Wami choć czasem denerwuje (niektórzy dosłownie domagają się cudów) jest coraz bardziej przyjemna i owocna. Gdy zaczynamy ze sobą rozmawiać, a nie tylko się wyzywać to razem dochodzimy do lepszych rozwiązań problemów (jak ze stypendium sportowym) – czyżby walka z mentalnością nie była nadaremna? Po prostu nikt nie lubi być olewany i niedoinformowany, bo to wzbudza agresję. Takie proste słowo jak „dziękuję” potrafi naprawdę przynieść dużo frajdy, gdy wcześniej były tylko oskarżenia i żądania. I tym osobom ja dziękuję, bo miło jest pracować jak widać, że praca poprawia ludziom humor i samopoczucie.




Show must go on

     Już na zakończenie przydługawego felietonu: naturalnie to jeszcze nie koniec. W tym miejscu chcę zamknąć przeszłość i zająć się przyszłością. Dziękuję wszystkim, których nie wspomniałem w tym felietonie, a którzy przyczynili się do poprawy funkcjonowania Komisji, osobom, które prywatnie mnie wspierały i wszystkim tym, którzy dali nam czas na opanowanie Dzikiego Zachodu.



     Ps. A jednak jeszcze jedno: nie dostałem się do Rady SS, zająłem ostatnie miejsce w wyborach z dziewiętnastoma głosami (dla III roku), a jednak coś zrobiłem. Da się? Da się. Niech rozliczają nas z czynów, a nie słów.

Tags
portret użytkownika Anonim

Oferuję swoją pomoc przy ewentualnych dalszych "zabawach" z dużymi ilościami danych - zresztą dobrze wiesz że możesz na mnie liczyć ;)
Satanislav

portret użytkownika Anonim

Przecież to nie jest felieton... Stwierdzenie, że to jest właśnie taka forma wypowiedzi na początku i na końcu nie gwarantuje wcale, że tekst staje się felietonem.

portret użytkownika Mariusz Kostka

"Felieton (fr. feuilleton - zeszycik, odcinek powieści), specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne "prześlizgiwanie" się po temacie."

Ton osobisty, dość krótka forma, staram się, żeby było lekko, czasem zgryźliwie i dość ślizgam się po temacie. Oceńmy jednak jako całość działu, bo łączy się z nią nierozerwalnie.

Dodaj nową odpowiedź

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <b><br />
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania



Ostatnie odpowiedzi